Architektura webowa
5 powodów, dla których Twoja strona internetowa ładuje się wolno.
Wolna strona kosztuje Cię klientów, zanim ktokolwiek przeczyta ofertę. Pokazuję pięć rzeczy, które najczęściej spowalniają firmowe strony, i mówię wprost, które z nich naprawisz sam, a które wymagają przebudowy.

Klient nie napisze Ci, że wyszedł, bo strona się nie otwierała. Po prostu wróci do wyników wyszukiwania i kliknie kolejny link. To najdroższy rodzaj utraty klienta, bo nawet nie wiesz, że się wydarzył. Poniżej pięć rzeczy, które najczęściej spowalniają firmowe strony, uszeregowanych od tych, które naprawisz sam w godzinę, po te wymagające przebudowy.
1. Zdjęcia prosto z aparatu
To zdecydowanie najczęstsza przyczyna i zarazem najprostsza do usunięcia. Fotograf przysyła plik szeroki na 6000 pikseli i ważący osiem megabajtów, ktoś wrzuca go do galerii, a przeglądarka klienta ściąga całe osiem megabajtów po to, żeby pokazać obrazek szeroki na 800 pikseli. Dziesięć takich zdjęć na stronie głównej i masz 80 megabajtów do pobrania.
Co z tym zrobić: zdjęcia powinny być zapisane w formacie WebP lub AVIF, w rozdzielczości nie większej niż ta, w której będą wyświetlane, i serwowane w kilku wariantach, żeby telefon nie pobierał wersji przygotowanej pod monitor. W Next.js robi to komponent Image automatycznie. Na WordPressie potrzebujesz do tego wtyczki, czyli kolejnego kawałka kodu, który też ma swój koszt.
2. Kilkanaście wtyczek, z których używasz trzech
Każda wtyczka dokłada swój kod do każdej podstrony, także tam, gdzie nie jest używana. Wtyczka do sliderów ładuje swoje skrypty również na stronie kontaktowej, na której żadnego slidera nie ma. Formularz kontaktowy dociąga własną bibliotekę, która często jest kopią czegoś, co strona już ma.
Co z tym zrobić: przejrzyj listę i wyłącz wszystko, czego nie używasz świadomie. To bywa bolesne, bo często okaże się, że połowa funkcji strony stoi na wtyczkach, których nikt już nie aktualizuje. Jeśli tak jest, sama szybkość jest najmniejszym z Twoich zmartwień.
3. Hosting za dwadzieścia złotych
Na współdzielonym hostingu Twoja strona siedzi na jednym serwerze z setkami innych. Jeśli sąsiad ma skok ruchu, Ty zwalniasz. To najbardziej niedoceniana pozycja w budżecie: oszczędzasz sto złotych rocznie i tracisz klientów, których wartość liczy się w tysiącach.
Co z tym zrobić: sprawdź, ile trwa sama odpowiedź serwera, zanim przeglądarka zacznie cokolwiek rysować. Jeśli to setki milisekund, problem jest w hostingu, a nie w zdjęciach. Warto też zerknąć, gdzie fizycznie stoi serwer: jeśli Twoi klienci są w Polsce, a serwer w Teksasie, każde żądanie ma opóźnienie już na starcie.
4. Skrypty marketingowe doklejane latami
Analytics, piksel Facebooka, czat, mapa cieplna, wyskakujące okienko z newsletterem, banner o cookies. Każdy z osobna wygląda niewinnie, ale każdy łączy się z zewnętrznym serwerem, na który nie masz żadnego wpływu. Gdy taki serwer zwolni, Twoja strona zwalnia razem z nim. To o tyle podstępne, że sama strona jest w porządku, a klient i tak czeka.
Co z tym zrobić: wypisz wszystkie skrypty i przy każdym odpowiedz, kto i kiedy ostatnio korzystał z jego danych. Mapa cieplna zainstalowana dwa lata temu na jedną kampanię zwykle nadal tam siedzi i nadal kosztuje.
5. Szablon, który musi umieć wszystko
To przyczyna, której nie da się naprawić optymalizacją, i dlatego zostawiłem ją na koniec. Motyw z marketplace'u jest sprzedawany tysiącom firm naraz, więc musi obsłużyć restaurację, kancelarię i siłownię. Cały ten kod jedzie do przeglądarki Twojego klienta, nawet jeśli korzystasz z jednego z pięćdziesięciu dostępnych układów.
Co z tym zrobić: nic, poza przebudową. Możesz ścisnąć zdjęcia i wyciąć wtyczki, ale nadmiarowego kodu szablonu nie wyrzucisz, bo nie wiesz, który fragment jest u Ciebie używany. Strona pisana od zera niesie tylko ten kod, który jest jej potrzebny, i stąd bierze się większość różnicy.
Co szybkość realnie zmienia
Powiem uczciwie: szybka strona nie wypchnie Cię na pierwsze miejsce w Google. Szybkość jest jednym z wielu sygnałów i nikt poważny nie sprzeda Ci pozycji w pakiecie z optymalizacją. Działa to raczej odwrotnie: wolna strona odbiera Ci ruch, który już masz. Klient, który kliknął w Twój link i wychodzi, zanim cokolwiek zobaczy, to strata, za którą wcześniej zapłaciłeś pozycjonowaniem albo reklamą.
Jeśli nie wiesz, która z tych pięciu przyczyn dotyczy Twojej strony, napisz do mnie. Przejrzę ją i powiem wprost, co da się naprawić w kilka godzin, a co wymaga przebudowy - także wtedy, gdy odpowiedź brzmi „nie warto, zostaw jak jest”.